|
Z serii The Bletchley Park Reports
60 rocznica przekazania aliantom tajemnicy ENIGMY
Kilka przykładów udziału Polaków w II wojnie światowej
(autor angielskiego oryginału: John Gallehawk)
Broszura nr 15 z lipca 1999
Spis treści
Ta broszura opisuje pokrótce przedwojenny sukces polskich kryptologów w złamaniu szyfrogramów zakodowanych przy pomocy niemieckiej maszyny cyfrującej ENIGMA oraz słynne spotkanie z lipca 1939 roku, podczas którego dokonanie to zostało ujawnione brytyjskiemu i francuskiemu wywiadowi.
Podano tu trzy przykłady polskiego bohaterstwa podczas wojny (po jednym z Marynarki Wojennej, Wojsk Lądowych i Sił Powietrznych).
1. Polacy i polska bomba 2. Monte Cassino 3. Okręt podwodny ORP Orzeł 4. Polskie Siły Powietrzne
© John Gallehawk and Bletchley Park Trust 1999
Polski wkład
Ta broszura opisuje niektóre z polskich dokonań, które przyczyniły się do wygrania II wojny światowej przez aliantów. Na rok 1999 przypada 60 rocznica słynnego spotkania z 25 lipca 1939 roku pomiędzy kryptologami i oficerami polskiego, brytyjskiego i francuskiego wywiadu, które odbyło się w Centrum Wywiadu w Lesie Kabackim, niedaleko miejscowości Pyry (obecnie osiedle Warszawy w południowej części Ursynowa). Ważnym punktem tego spotkania było ujawnienie przez Polaków faktu, że udało im się złamać system kodowania ENIGMY już na początku lat 30. oraz przekazanie przez nich brytyjskiemu i francuskiemu wywiadowi wojskowemu sposobów deszyfrażu, urządzeń, światłokopii planów i rysunków oraz wykonanej przez Polaków kopii ówczesnej wojskowej wersji ENIGMY. Ważnych polskich osiągnięć i czynów bohaterskich było wiele, ale opisałem tu jedynie trzy (po jednym z Marynarki Wojennej, Wojsk Lądowych i Sił Powietrznych).
Polacy i polska bomba Historia złamania szyfru ENIGMY oraz wynalezienia polskiej bomby kryptologicznej i cyklometru zaczyna się w Polsce w latach 20. Według pułkownika Tadeusza Lisickiego, który był przewodniczącym polskiej grupy kryptologów podczas II wojny światowej, niewiele osób wie o tym, że podczas wojny polsko-bolszewickiej w latach 1919-1920 radiowywiad odegrał ważną rolę w pokonaniu Armii Czerwonej w sierpniu 1920 roku. Podczas ofensywy radzieckiej latem 1920 roku, Sztab Generalny Wojska Polskiego wiedział na podstawie przechwyconych informacji o prawie wszystkich rozkazach wydanych dowódcom przez Michaiła Tuchaczewskiego i o zatwierdzeniu tych rozkazów przez Lwa Trockiego. Polskie Biuro Szyfrów już od dawna interesowało się niemieckimi i rosyjskimi szyframi. Niemieckie kody i szyfry, używane przez siły zbrojne Republiki Weimarskiej, były odczytywane od 1918 do 1926 roku, czyli do momentu wejścia do użytku maszyny cyfrującej ENIGMA.
Na przełomie lat 1927-28 przesyłka ze „sprzętem radiowym” z Rzeszy Niemieckiej, zaadresowana do działającej w Warszawie niemieckiej firmy handlowej, dotarła do Urzędu Celnego w Warszawie. Przedstawiciel tej firmy przyjechał do urzędu i zażądał, aby paczka została odesłana do Rzeszy przed przejściem przez Urząd Celny, ponieważ została nadana przez pomyłkę. Jego żądania były tak nachalne, że celnicy zawiadomili Biuro Szyfrów Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, którego Oddział II był zainteresowany wszystkimi nowościami z dziedziny sprzętu radiowego. Ponieważ było to sobotnie popołudnie, a urząd po południu nie pracował, Niemcy musieli zaczekać z wysyłką do poniedziałku, tak więc pracownicy Biura mieli mnóstwo czasu, aby obejrzeć sprzęt. Ostrożnie otworzyli pudełko i odkryli, że zawierało ono maszynę szyfrującą, a nie sprzęt radiowy. Dokładnie obejrzeli maszynę, po czym ostrożnie zamknęli pudełko. Można domyślać się, że była to wersja handlowa ENIGMY (istniały dwie wersje: handlowa i wojskowa), więc wydarzenie to było mało istotne z praktycznego punktu widzenia, ale przyjmuje się, że właśnie wtedy Biuro Szyfrów zaczęło interesować się ENIGMĄ. 15 lipca 1928 roku pojawiły się pierwsze wiadomości wysłane z maszyn szyfrujących należących do niemieckich baz wojskowych i polskie radiotelegrafy zaczęły je przechwytywać. Biuro Szyfrów zakupiło handlową wersję ENIGMY i zdobyło szczątki informacji na temat jej wersji wojskowej, ale nie potrafiło złamać jej szyfrów. Specjaliści Biura zdali sobie jednak sprawę z tego, że pierwsze sześć liter szyfru miało jakieś specjalne znaczenie z powodu ich wielokrotnego powtarzania, które nie miało miejsca w głównej części wiadomości, gdzie częstotliwość liter była bardziej równomiernie rozłożona, a dłuższe wyrazy nie były powtarzane. Na przełomie lat 1928-29 Polskie Biuro Szyfrów postanowiło zorganizować kurs kryptologii na Uniwersytecie Poznańskim i zaprosić do współpracy starannie wybranych kandydatów. Trzech z absolwentów matematyki, którzy uczęszczali na ten kurs zatrudniono w końcu, lecz nie w tym samym czasie, w poznańskiej filii Biura Szyfrów. Marian Rejewski, najstarszy z nich trzech, dołączył Biura prawdopodobnie pod koniec 1930 roku. 1 września 1932 roku poznańska filia została rozwiązana, a jej pracownicy przeniesieni do Warszawy. Pod koniec października lub na początku listopada, Rejewski został zaproszony do pracy nad szyfrem ENIGMY.
Do 15 września 1938 roku procedury używania ENIGMY przez wojsko niemieckie były następujące: 1. Wszystkie jednostki działające musiały mieć wirniki identycznie ustawione w pozycji początkowej (Grundstellung) wybranej na ten dzień. 2. Operator musiał podłączyć sześć przewodów łączących i wybrać przypadkową kombinację ustawień wirników, która następnie stawała się indywidualnym, trzyliterowym kluczem wiadomości. 3. Ten klucz był wpisywany dwukrotnie w formie szyfru na początku przekazu szyfrowanego. 4. Operator ustawiał wirniki maszyny w pozycji klucza i rozpoczynał wpisywanie wiadomości do zaszyfrowania. Ta procedura miała dwie ważne cechy: (i) Zaszyfrowanie wszystkich indywidualnych kluczy zaczynało się z tej samej pozycji początkowej. (ii) Każdy klucz wiadomości był szyfrowany podwójnie tak, aby pierwsza litera była taka sama jak czwarta, druga jak piąta, a trzecia jak szósta. Niemiecka Służba Bezpieczeństwa używała tych procedur aż do 1 lipca 1939 roku. Marian Rejewski wyjaśnił w swoich wspomnieniach, że punktem początkowym w pracy nad ENIGMĄ była analiza pierwszych sześciu liter z dużej liczby wiadomości (wspomina on o 80) wysłanych tego samego dnia tak, że wszystkie litery alfabetu pojawiły się we wszystkich pozycjach tych sześcioliterowych sekwencji. W każdym miejscu, oznaczonym literami A, B, C, D, E lub F, zaszyfrowane litery tworzyły unikalne przekształcenia samych siebie, czyli permutacje. Te permutacje były oczywiście nieznane polskim kryptologom. Przekształcenia od pierwszej do czwartej litery podobnie tworzyły permutacje i te były znane. Były one produktami AD, BE i CF poprzednich permutacji. Na przykład, jeśli trzy z zestawu 80 kluczy wyglądały następująco: dmq vbn von puy puc dfw to, biorąc pierwsze i czwarte litery, d staje się v, v staje się p, a p staje się d, a zwróćmy uwagę, że d była naszą literą początkową. Mamy tu więc cykl dvp. Teoretyczne podłoże matematyczne tych permutacji wskazuje na to, że takie cykle, które oczywiście mogą być dłuższe niż tylko trzy litery, będą miały miejsce w parach, a dzięki wystarczającej liczbie wiadomości (Rejewski wspomina o 60 do 80 wiadomości dziennie) cykle charakterystyczne dla trzech pozycji mogą być zidentyfikowane i pokryją cały alfabet. Powrócimy do nich później. Rejewski wypisał zestaw sześciu równań matematycznych, po jednym dla każdej permutacji A do F, w kategoriach produktów innych permutacji stworzonych przez komponenty mechaniczne maszyny ENIGMA: trzy wirniki, przełącznicę kablową i reflektor. Dodatkowe zezwalało na ruch prawego wirnika do przodu o jedną literę z każdym przyciśnięciem klawisza. Rejewski przyjął na moment, że środkowy i lewy wirnik nie przesuwały się do przodu, kiedy klucz wiadomości był zaszyfrowywany dwukrotnie pod rząd. Dalszym krokiem w kierunku uproszczenia tych równań i zredukowania liczby nieznanych było połączenie środkowego, lewego i odwracającego wirnika w jeden fikcyjny, odwracający wirnik. Podczas gdy Rejewski zastanawiał się, jak rozwiązać równania matematyczne, które stworzył, w grudniu 1932 roku francuski wywiad przekazał Polakom materiały dostarczone przez wysoko opłacanego niemieckiego szpiega, który dla nich pracował. Hans Thilo Schmidt, kryptonim Asche, pracował w niemieckim Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Przekazane przez niego materiały zawierały klucze ENIGMY, w tym połączenia wtyczkowe, z dwóch miesięcy należących do dwóch kwartałów kalendarzowych. Było to bardzo istotne, ponieważ Niemcy zmieniali porządek wirników co kwartał. Mając te materiały, doręczone 9 grudnia, Rejewski był w stanie rozwiązać równania i ustalić wewnętrzne połączenia dla prawego wirnika. Informacje o kluczu używanym w następnym kwartale, kiedy kolejny z trzech wirników zajmował prawą pozycję, umożliwiły mu ustalenie połączeń dla tego drugiego wirnika. Natomiast połączenia dla trzeciego wirnika i bębna reflektora udało mu się znaleźć przy użyciu innego sposobu. Jego sukces w tej dziedzinie był również zasługą intuicji i przebłysku geniuszu, ponieważ poprawnie odgadł układ połączeń kablowych łączących klawiaturę z prawym wirnikiem w wojskowej wersji ENIGMY, której połączenia były ułożone alfabetycznie w przeciwieństwie do wersji handlowej, która posiadała klawiaturę o standardowym układzie maszyny do pisania. Kryptolodzy brytyjscy nie brali takiego połączenia pod uwagę jako zbyt oczywistego, ale Rejewski założył, że niemieckie zamiłowanie do porządku przeważy i miał rację. Ta praca wyjawiła, że wiele tekstów rozpoczynało się od liter ANX i Rejewski opracował metodę „rusztu”, która pozwalała odtwarzać klucze dzienne, na podstawie których nastawiało się ENIGMY. Według obrazowego opisu Rejewskiego, wcześniej Polacy posiadali informacje o używanych kluczach, ale nie mieli maszyny ENIGMA. Teraz, dzięki jego wspaniałej pracy analitycznej, byli w stanie zrekonstruować maszynę, ale nie mieli kluczy na następny kwartał. W latach 1933-1935 oprócz rozszyfrowywania niemieckich wiadomości przygotowano także katalog permutacji układu wirników, a Rejewski opracował metodę zegarową, która pozwalała określić, który wirnik znajdował się po prawej stronie maszyny. Zadanie rozszyfrowania pozostałych wiadomości z ostatnich dwóch miesięcy zostało następnie przekazane kolegom Rejewskiego, a jemu polecono zastanowić się, co dalej. 1 sierpnia 1935 roku niemieckie Siły Powietrzne stworzyły swoją własną krypto-sieć. Możemy teraz powrócić do pojęcia cyklu charakterystycznego. Kiedy wewnętrzne połączenia były już znane, Polacy mogli pomyśleć o budowie maszyny umożliwiającej zidentyfikowanie cykli charakterystycznych we wszystkich pozycjach wirników i skatalogowaniu tych wyników. Maszyna zbudowana do tego zadania, przypisywana Rejewskiemu, została nazwana cyklometrem i składała się z dwóch zestawów wirników ENIGMY. To urządzenie zostało wynalezione w 1934 lub 1935 roku i było używane aż do 15 września 1938 roku, w okresie, gdy Polacy byli także w stanie odczytywać wiadomości SS szyfrowane ENIGMĄ. Cyklometr umożliwił również ustalenie długości i liczby cykli w każdym z kompletnych zestawów 105.456 możliwych ustawień wirników, dla wszystkich sześciu ustawień trzech wirników. Ta praca przygotowawcza była żmudna i zabrała ponad rok, ale kiedy ją ukończono i wszystkie informacje wprowadzono do katalogu kluczy stosowanych przez niemieckich szyfrantów, porównanie liczby i długości cykli z przechwytanych wiadomości z katalogiem umożliwiło ustalenie układu i pozycji wirników oraz wymaganych połączeń wtyczkowych w 10-20 minut. Kolejną zaletą metody cyklometru był fakt, że działał on bez względu na połączenia wtyczkowe, ponieważ mają one wpływ jedynie na litery w cyklu, ale nie na faktyczną konfigurację, tj. liczbę i długość, cykli. Wydaje mi się, że cyklometr jest interesującą maszyną, o większym znaczeniu niż bomba. Nie znamy formy sporządzonego katalogu, ale jest prawdopodobne, że miał po 2,5 metra długości dla każdego porządku wirnika. A to dopiero katalog!
Nasz kolega, Frank Carter, zamieścił w swoim najnowszym artykule wyniki badań dowodzące, że cykle istnieją w parach, a więc liczba liter użytych w zestawie jednej z każdej pary będzie wynosić 13, to jest połowę z 26 liter brytyjskiego alfabetu. Możemy więc mieć pojedynczy cykl 13 liter albo dwa cykle składające się z 12+1 liter, albo 11+2, albo 11+1+1, albo 10+3, itp., itd. Teoria liczb pokazuje, że istnieje 101 metod rozkładu 13 na sumę dodatnich liczb całkowitych. A więc liczba łącznych charakterystyk permutacji dla trzech pozycji w kluczu wynosiłaby 101×101×101, a więc ponad 1 milion. Artykuł zanalizował wzory cykli złożonych opracowanych dla porządku jednego wirnika i odkrył zaskakujący wynik, że związek pomiędzy ustawieniami wirnika i wzorem cyklu nie był zazwyczaj „jeden na jeden” i że liczba różnych ustawień wirnika wywołujących konkretny wzór cyklu różni się bardzo pomiędzy różnymi wzorami. Niektóre wzory są jedynie opracowywane w jednej pozycji wirnika a inne przez wiele różnych ustawień, więc taki wzór nie mógłby wskazać nawet kilku możliwych ustawień do wypróbowania. Jednak okazuje się, że dwie trzecie odmiennych wzorów złożonych mogą być wytworzone przez pojedyncze ustawienia wirnika. Wydaje się, że dla większości wzorów klucz wymagałby sprawdzenia dwóch lub trzech innych możliwości, jednak proces ten jest bez wątpienia trudny i żmudny. Jestem bardzo wdzięczny Frankowi Carterowi za udostępnienie mi wyników jego pracy jeszcze przed ich opublikowaniem. Mimo, że Niemcy do pewnego stopnia zaostrzyli swoje procedury szyfrowania poprzez zakazanie stosowania klucza stanowiącego powtórzenie tej samej litery, a później poprzez zakazanie stosowania klucza złożonego z liter leżących obok siebie w alfabecie lub na klawiaturze, to zmiany te nie sprawiły Polakom problemu. Jednak 1 listopada 1937 roku walec odwracający, czyli reflektor, został zmieniony i cały katalog trzeba było opracować od nowa. Porządek wirników był zmieniany co miesiąc od stycznia 1936 roku, a od 1 października 1936 roku, kiedy liczba par wtyczek wynosiła od 5 do 8, był zmieniany codziennie, co znacznie utrudniło stosowanie metody „rusztu”. Katalog spełniał swoją rolę aż do 15 września 1938 roku, kiedy to Niemcy wprowadzili pierwszą poważną zmianę w procedurach – dla wszystkich jednostek, oprócz SS, operator osobiście wybierał pozycję początkową i musiała być ona inna dla każdej depeszy. Pozycja początkowa była wysyłana niezaszyfrowana w nagłówku wiadomości, ale klucz wiadomości nadal musiał być szyfrowany dwukrotnie, tak jak przedtem. Tak więc teraz nie było już wyników permutacji typu AD, etc. dla każdego dnia, które można było znaleźć w katalogu. Jednakże, związek pomiędzy pierwszą i czwartą literą klucza wiadomości nadal istniał i mógł być wykorzystany. Bomba kryptologiczna, zaprojektowana jesienią 1938 roku i gotowa do użycia już w listopadzie, była zestawem sześciu kół ENIGMY napędzanych prądem. Dwa zestawy trzech kół były rozłożone na przemian w trzech miejscach i maszyna mogła przeszukać 17.576 różnych kombinacji, aby znaleźć ustawienia, w których zaszyfrowany klucz wiadomości posiadał identyczne litery: pierwszą i czwartą, drugą i piątą oraz trzecią i szóstą. Kiedy wirniki znalazły się w pozycji, która stanowiła poszukiwane rozwiązanie, zapalało się światełko, a silnik automatycznie się zatrzymywał. To następnie umożliwiało rekonstrukcję dziennych kluczy. Poszukiwania trwały około 2 godzin. Działanie bomby zależało od niewielu połączeń wtyczkowych, a więc można było przyjąć, że początkowe podwójne zaszyfrowanie klucza nie wymagało dodatkowej zamiany liter. Drugi najstarszy w zespole trzech matematyków, Henryk Zygalski, wynalazł perforowane arkusze, zwane także płachtami Zygalskiego, rozwinięte równolegle z bombą kryptologiczną i działające niezależnie od liczby połączeń wtyczkowych. Zygalski wykorzystał fakt, że jeśli wiadomości, w których pierwsza i czwarta, druga i piąta oraz trzecia i szósta litera były identyczne, to wskazywało to na występowanie cyklu pojedynczych liter. Problem ze ich zidentyfikowaniem doprowadził Zygalskiego do wynalezienia metody perforowanych arkuszy. Arkusz specyficzny dla danego układu wirnika i pozycji liter dla lewego wirnika przedstawiał litery środkowego wirnika wzdłuż poziomej osi, a te dla prawego wirnika wzdłuż pionowej osi. Perforację, czyli otwór, wycinano w miejscach, gdzie mógł wystąpić cykl pojedynczych liter. Nałożenie arkuszy z kolejnych zidentyfikowanych wiadomości umożliwiło odgadnięcie porządku wirników, ustawień pierścieni i połączeń wtyczkowych. Wiadomości Służb SS nadal mogły być odczytywane przy użyciu poprzednich metod, prawdopodobnie aż do lipca 1939 roku. 15 grudnia 1938 roku liczba wirników zwiększyła się z trzech do pięciu i, mimo że ta zmiana została wprowadzona także w Służbach Bezpieczeństwa SS, nie zmieniono tam metody zaszyfrowywania klucza wiadomości. Polacy byli więc w stanie zrekonstruować wewnętrzne połączenia tych nowych wirników używając starych metod. Jednak w przypadku innych służb, dodatkowe wirniki oznaczały dziesięciokrotnie więcej pracy dla Polaków.1 stycznia 1939 roku liczba par połączeń wtyczkowych znacznie wzrosła, a to z kolei znacznie zmniejszyło efektywność działania bomby kryptologicznej. Kiedy dodatkowe wirniki (czwarty i piąty) zostały wprowadzone, konieczne było sporządzenie większej ilości płacht Zegalskiego, było to jednak za dużo jak na polskie środki finansowe. W lipcu 1939 roku polskie dokonania zostały wyjawione brytyjskim i francuskim kryptologom na spotkaniu w Pyrach i przedstawione jako polski wkład do wspólnego zwycięstwa. Wcześniejsze spotkanie odbyło się w styczniu w Paryżu, ale niewiele osiągnięto i żadna z grup nie wyjawiła pozostałym swoich odkryć. Znaczny wysiłek brytyjski doprowadził do stworzenia dodatkowych zestawów perforowanych arkuszy - od sześciu zestawów opracowanych przez Polaków do wymaganych teraz sześćdziesięciu zestawów, po jednym dla każdej kombinacji trzech z pięciu wirników. 17 stycznia 1940 roku Alan Turing zabrał całą kolekcję nowych zestawów do francuskiego centrum Bruno, gdzie Polacy zostali ewakuowani po inwazji na Polskę. Polacy nie mogli wykorzystać swojego odkrycia, ponieważ pod koniec 1938 roku wprowadzono nowe modyfikacje, które udało im się zanalizować dopiero w styczniu 1940 roku, kiedy przebywali we Francji. A więc podczas kluczowego okresu niemieckich przygotowań wojennych w 1939 roku i podczas wrześniowej inwazji Polski, Polski Sztab Generalny nie miał jeszcze dostępu do zaszyfrowanych niemieckich informacji.
Zaszyfrowanie klucza dwukrotnie pod rząd było istotne dla polskiego ataku. Był to wielki błąd Niemców, który Polacy wykorzystali do maksimum. Kiedy niemiecka procedura została zmieniona w maju 1940 roku i klucz wiadomości był zaszyfrowywany tylko raz, poprzednie metody ataku stały się bezużyteczne. Ten cios był prawie fatalny dla aliantów. I tak Brytyjczycy pierwsi wykorzystali w pełni wielki potencjał, którym z wojskowego punktu widzenia było rozwiązanie tajemnicy ENIGMY. Wynikiem pracy osiągniętej przez Stację Nr 300 w 1941 roku było rozszyfrowanie 4150 niemieckich i 2435 rosyjskich radiotelegramów. Wśród wiadomości niemieckich znalazły się interesujące informacje Niemieckich Sił Powietrznych z Planu Marita. Jestem niesamowicie wdzięczny wybitnemu uczonemu historykowi zajmującemu się tą dziedziną, Ralphowi Erskine, za przedstawienie bardzo ważnego aspektu tej niesamowitej historii. W Polskim Centrum Wywiadu pod Warszawą pracowało wielu cywilów i wielu pracowników personelu wojskowego. Większość z nich mogła nie wiedzieć o osiągnięciach polskich matematyków, ale kilku na pewno wiedziało i wśród nich był oczywiście pułkownik Gwido Langer. Władze brytyjskie poświęciły czołowym polskim kryptologom niewiele uwagi podczas ich ryzykownej ucieczki z Polski do Rumunii. Ich ostatnia ocalała ciężarówka została skonfiskowana na granicy, do której dotarli 17 września 1939 roku. Polacy stopniowo niszczyli swoje tajne urządzenia i dokumenty, kiedy pozostałe ciężarówki musiały być opuszczone w drodze z powodu braku paliwa. Trzej kryptologowie zignorowali wydane im instrukcje i zdołali przedostać się do Bukaresztu pociągiem. Wydawało się bardzo prawdopodobne, że Rumunia znajdzie się wkrótce pod okupacją niemiecką, a oni zostaną zidentyfikowani jako pracownicy Polskiego Sztabu Generalnego. Rumunia miała być dla Hitlera drogą do podbicia Bliskiego Wschodu i spora niemiecka populacja żyła już wtedy w tym kraju. Polacy nawiązali kontakt z Attaché Wojskowym w polskiej ambasadzie, a ten poradził im udać się bezpośrednio do ambasady brytyjskiej lub francuskiej. Z powodu dużego zainteresowania Brytyjczyków podczas spotkania w Pyrach i goryczy Polaków wobec Francuzów z powodu ich niepowodzenia w przeprowadzeniu ataku na Niemców w celu odciążenia Polski, trójka kryptologów udała się do ambasady brytyjskiej. Nie dano im wiele nadziei na natychmiastową pomoc, a czas naglił. Zwrócili się więc do Francuzów. Wzmianka o kryptonimie Bertranda wystarczyła, aby rozpoczęto szybkie przygotowania do przedostania ich do Francji. Podróżowali przez Belgrad, Zagrzeb i Triest aż do Turynu. Włochy nie uczestniczyły jeszcze wtedy w wojnie, więc Polacy byli prowadzeni przez oficera policji faszystowskiej i po około dwóch godzinach dotarli do Francji. Krótko potem byli w drodze do Paryża. Warto tu wspomnieć, że Bertrand pojechał do Rumunii, aby zabezpieczyć wypuszczenie z obozów internowania pracowników (oficerów jak i cywilów) Referatu 4 Biura Szyfrów (B.S.-4). Powrócił do Paryża 2 października. Wkrótce potem zaczęli przyjeżdżać członkowie tego referatu – major Maksymilian Ciężki, Antoni Palluth, a później podpułkownik Langer. Widać więc, że Francuzi dbali o wiele bardziej o Polaków i to oni zorganizowali ich przeprawę do Francji. Jednakże komandor Alistair Denniston musiał martwić się o ich dobrobyt i bezpieczeństwo, bo wypytywał o miejsce ich pobytu w październiku 1939 roku i odpowiedź, którą otrzymał, jest w Archiwum Publicznym w dokumentach Dennitsona (nr referencyjny HW14/1-18.19.39). Przyjmuje się, że pseudonim „Kapitan B” odnosi się do Kapitana (później Generała) Gustawa Bertranda, Szefa Sekcji D Francuskiego Radiowywiadu i Deszyfrażu. Brytyjski wywiad wojskowy oznaczył ENIGMĘ kryptonimem Ultra ze względu na najwyższy stopień utajnienia faktu złamania jej szyfru, wyższy niż najtajniejszy czyli Ultra tajny. Fakt, że sekret ten utrzymano pomimo uwagi nazistowskich służb specjalnych jest fenomenem, bo jeden nierozważny krok, jedno zaniedbanie, jedna ludzka słabość lub zdrada mogły uniemożliwić całą dalszą operację. Większość z zapisków Ultra skupia się na silnych środkach bezpieczeństwa podjętych przez Brytyjczyków nie tylko w Bletchley, ale też podczas kamuflowania materiałów źródłowych. Należy również pamiętać, że o tajemnicy złamania kodu ENIGMY przez Aliantów wiedziało wielu Polaków i Francuzów już na początku lat 30., podczas pracy w ośrodkach „Bruno” i „Cadix” w 1939 roku, aż do listopada 1942 roku. O istniejącym wtedy zagrożeniu najlepiej świadczy fakt, że szefowie brytyjskich oraz francuskich służb deszyfrażu zostali w końcu aresztowani przez Niemców. Bertranda aresztowano w styczniu 1944 roku w okupowanym Paryżu; udawał potem, że dał się nakłonić do współpracy ze swoimi porywaczami z niemieckiego wywiadu wojskowego, jjale w końcu uciekł do Wielkiej Brytanii. To naprawdę niesamowity dowód odwagi oficera armii i oddanego zwolennika służb specjalnych. Raczej mniej znana jest historia niewoli polskiego pułkownika Gwido Langera. Został on aresztowany na początku 1943 roku podczas próby ucieczki do Hiszpanii i spędził resztę wojny w obozach internowania, najpierw w Stalag 122 w Compiegne, a potem w obozie SS nr 4 Schloss Eisenberg. Mimo że dzielił wiele, czasami bardzo ciężkich doświadczeń z innymi więźniami, to ponieważ podczas I wojny światowej był oficerem Armii Austriackiej i mówił płynnie po niemiecku, był traktowany z pewną dozą szacunku i raczej jako zakładnik niż więzień wojenny. Pozostawiono go w spokoju przez pierwsze sześć miesięcy po przeniesieniu do Schloss Eisenberg. Na początku marca 1944 roku, kiedy nadciągał dzień lądowania wojsk alianckich w Normandii, musiało zdarzyć się coś, co doprowadziło tajną operację w Bletchley do rozpadu. Do tego czasu major Ciężki prawdopodobnie zaraził się ostrą gruźlicą, a podpułkownik Langer schudł 22 kg. Langer został wezwany do kwatery komendanta obozu i tak wspomina to wydarzenie: „Niczego dobrego nie spodziewałem się po tym zaproszeniu ponieważ, według opini francuskich więźniów, wszystkie nasze akta zostały ostatecznie zamknięte z chwilą naszego wkroczenia do obozu. Ponowne przesłuchanie oznaczało, że nastąpiło jakieś późniejsze załamanie.” Langer stanął naprzeciwko dwóch oficerów Wermachtu (niemieckich sił zbrojnych okresu III Rzeszy) i jednego oficera Gestapo (tajnej nazistowskiej policji). Wszyscy mieli na sobie ubrania cywilne. Langer odrzucił propozycję pracy jako niemiecki tajny agent. Następna poruszona kwestia była najeżona śmiertelnym niebezpieczeństwem nie tylko dla Langera, ale dla całej operacji ENIGMA-Ultra. Nie wiemy, jak dokładnie przebiegła ta rozmowa, ale jej wynik końcowy był taki, że Niemieckie Naczelne Dowództwo nie zmieniło swojego systemu szyfrowania za pomocą maszyny kodującej ENIGMA i nie wprowadziło żadnych nowych procedur szyfrujących. Ultra aż do końca funkcjonowało po staremu. Druga kwestia była związana z pracą Langera w 1940 roku. Tak wspomina on rozmowę: „ Zapytano mnie, czy [Alianci] byli w stanie odczytać szyfry podczas wojny. Odpowiedziałem, że było to wysoce nieprawdopodobne z powodu zmian jakie [Niemcy] wprowadzili przed wojną, w 1939 roku. Jako że miałem przed sobą ekspertów do spraw szyfrów, a nie miałem tak szczegółowej wiedzy, poprosiłem, aby zapytali o to majora Ciężkiego, który był ekspertem. Major Ciężki wyjaśnił im w przekonujący sposób, że wprowadzone zmiany uniemożliwiły pracę nad szyframi podczas wojny. Podobno Niemcy wiedzieli, że czytaliśmy szyfry przed wojną, bo znaleźli gdzieś w Warszawie odszyfrowane wiadomości z okresu hiszpańskiej wojny domowej podpisane „Wicher”. Wiedzieli też o spotkaniu w Pyrach. Zdziwiłem się, że nie zadano mi pytań na temat naszej działalności po francusko-niemieckim zawieszeniu broni z 22 czerwca 1940, ale oni ograniczyli się do pytań dotyczących tylko 1940 roku.” Mimo że Langer był przekonany, że przesłuchiwano go, bo został zdradzony, to wykluczył inż. Antoniego Pallutha, Edwarda Fokczyńskiego i Kazimierza Gacę, którzy zostali aresztowani wcześniej niż on sam. Mayer wspomina, że Langer, Ciężki i wspomniana trójka zostali aresztowani przez Gestapo niedaleko Perpignan w marcu 1943 roku. Zostali zdradzeni przez miejscowego przewodnika, zatrudnionego przez Francuzów. Całą trójkę zabrano do Niemiec, gdzie wykorzystywano ich jako niewolniczą siłę roboczą. Pallutha zabito podczas nalotu sił alianckich, Fokczyński zmarł z wycieńczenia, a Gaca przeżył, ale jego miejsce pobytu nie jest znane. Wszyscy ci członkowie Stacji 300 we Francji wiedzieli o złamaniu kodu ENIGMY. Trzymano ich w strasznych warunkach w czasie, kiedy tajemnica ENIGMY miała jeszcze wielkie znaczenie dla aliantów. Langer i jego czterej towarzysze nie wyjawili złamania kodu Niemcom i tym samym umożliwili dalsze korzystywanie z tego bezcennego źródła. Podpułkownik Langer i major Ciężki przyjechali do Londynu w połowie 1945 roku, ale zostali chłodno przyjęci przez dowódcę Polskiej II Sekcji w Wielkiej Brytanii. Zostali wysłani do polskiego obozu w Kinross, w Szkocji. Tam Langer zmarł pod koniec marca 1948 roku, zgorzkniały, rozczarowany i przekonany, że został zdradzony przez Francuzów, kiedy nie był już dla nich użyteczny. Ciężki zmarł w listopadzie 1951 roku, w wieku 52 lat, w ubóstwie, po trzech latach życia z zasiłków od Rady Pomocy. Według Ralpha Erskine: „Nie należy zapominać o tym, że ci, którzy wpadli w ręce Gestapo musieli wykazać się dużą odwagą, skoro nie ujawnili nic o polskim sukcesie w rozszyfrowaniu ENIGMY.”
Monte Casino
Byłoby to bardzo nieobiektywne, jeśli w rozmowie lub artykule o udziale Polaków w II wojnie światowej nie wspomniano o Monte Casino. Ta zacięta walka rozegrała się w dwóch etapach i to właśnie Polacy w końcu zdobyli tę klasztorną twierdzę w połowie maja 1944 roku. Rolę, jaką wywiad i deszyfraż odegrały w tym ataku, została opisana przez Tadeusza Lisickiego w jego biuletynie o ENIGMIE. Ale zanim o tym, chcę najpierw wspomnieć o bardzo krótkim opisie Andrzeja Suchitza, dyrektora Archiwum Instytutu Polskiego i Muzeum im. gen. Sikorskiego w Londynie, zamieszczonym w jego broszurze pt. „Polski wkład w zwycięstwo aliantów w II wojnie światowej”. II Korpus Polski został utworzony do walki we Włoszech z 3 Batalionu Strzelców Karpackich, 5 Kresowej Dywizji Piechoty, 2 Brygady Pancernej i Wojskowej Grupy Artylerii. Korpus, pod dowództwem gen. Władysława Andersa, dotarł do Włoch pod koniec 1943 roku, gdzie wziął udział w czwartym natarciu na Monte Cassino i zdobył wzgórze klasztorne, otwierając w ten sposób drogę do Rzymu. Ta raczej bezbarwna wzmianka o ciężkiej i krwawej walce kryje w sobie nawiązanie do naszego muzeum. Otóż około cztery lata temu dano nam medal Monte Cassino przyznany polskiemu żołnierzowi, który niedawno zmarł w Bletchley i ten medal jest teraz wystawiony tu na widok publiczny. Istnieje krótki artykuł autorstwa Tadeusza Lisickiego w pierwszym biuletynie na temat ENIGMY, gdzie jest napisane, że generał Harold Aleksander powiedział, że zawsze miał szczegółowe informacje o zamiarach wroga i stanie jego wojska podczas całej kampanii wojskowej we Włoszech dzięki rozszyfrowanym wiadomościom ENIGMY otrzymanym od radiowywiadu. Wiedział na przykład, że natarcie na Monte Cassino w nocy z 11 na 12 maja będzie kompletnym zaskoczeniem dla Niemców, ponieważ Hitler zwołał do siebie kilku wysokich oficerów, nie byli więc oni obecni we Włoszech w tym czasie. Jeden z niemieckich dowódców ostrzegł, że wojsko powinno przygotować się na ofensywę, która może mieć miejsce nie wcześniej niż 24 maja. Wiadomość wysłana do Hitlera 12 maja o tym, że wszystkie wojska były zaangażowane w walkę, została przechwycona. Wywnioskowano, że nieustanny atak 8 Armii zakończy się sukcesem, a Niemcy nie będą w stanie utrzymać swoich pozycji bez otrzymania posiłków. 12 (niezależny) Pluton Wywiadu miał dwa zadania podczas kampanii włoskiej: rozszyfrowanie radiowiadomości napisanych niemieckim szyfrem „ręcznym” i zidentyfikowanie wrogich jednostek w sektorze Korpusu. Operacje wojskowe nieopodal Monte Cassino dały Plutonowi szansę wykazania się sprawnością, skutecznością i użytecznością. Pluton był w rejonie Monte Cassino już miesiąc przed atakiem. Zaobserwowano, że niemiecka Dywizja Powietrznodesantowa używała sygnałów wywoławczych głównie w formie sylab, na przykład DAZ lub BEG, itp. Rozszyfrowane wiadomości zawierały także polecenie, aby ostrzec wojsko przed niebezpieczeństwem. Jednemu z batalionów 3 Dywizji udało się uniknąć nadciągającego bombardowania artylerii ze strony przeciwnika. Codzienne przechwytywanie i odszyfrowywanie raportów dowódcy jednostek klasztornych wyjawiło wiele informacji na temat niemieckiego uzbrojenia, dostaw żywności, liczby żołnierzy, liczby poległych i rannych. Przechwycenie wiadomości od majora Bayera, dowódcy niemieckiego 2 Batalionu Powietrznodesantowego broniącego klasztoru, odegrało ważną rolę. Był to rozkaz opuszczenia klasztoru, z dokładną datą i drogą odwrotu. Rozszyfrowana wiadomość została doręczona gen. Andersowi po południu 17 maja. Na jej podstawie wydał on nowe rozkazy, który ułatwiły końcowe zwycięstwo. 11 Pluton Radiotelegraficzny dostarczył rozszyfrowane wiadomości od jednostek niemieckich stacjonujących przed 2 Korpusem Polskim z informacjami na temat ich identyfikacji i rozmieszczenia. Księga ze wszystkimi sygnałami wywoławczymi niemieckiej armii otrzymana od Brytyjczyków bardzo pomogłą w identyfikacji jednostki zanim wiadomość była odszyfrowana. Po zakończeniu operacji wojskowych komendant radiowywiadu 8 Armii pogratulował dwóm plutonom świetnych wyników w liście, który zawierał stwierdzenie: „ Informacje zebrane przez Pańską jednostkę miały kluczowe znaczenie zarówno dla 2 Korpusu Polskiego, jak i 8 Armii. Praca wykonana w celu zdobycia tych informacji zasługuje na najwyższą pochwałę.”
|